
Większość znanych mi badań przedakcesyjnych dotyczy korzyści, jakie z unifikacji monetarnej może odnieść polska gospodarka. Problem w tym, że statystyczny Kowalski na makroekonomii zna się średnio. Nawet nie ma czasu na dyskusje o PKB, inflacji, deflacji czy kryteriach z Maastricht. Poza tym nie rozważa skutków integracji walutowej w kategoriach kraju czy nawet swego województwa. Na nowy pieniądz patrzy przez pryzmat miejscowości, w której mieszka, oraz swojej sytuacji życiowej.
Jestem specjalistą, konsumentem, turystą. Interesuje mnie zatem, co po akcesji stanie się z lokalnym rynkiem pracy. Pytam o zarobki i ceny w moim mieście. A także o to, czy łatwiej mi będzie podróżowało się po Europie i świecie. Gdybym zaś został przedsiębiorcą, przedmiotem mojej uwagi stałyby się zupełnie inne kwestie. Na przykład możliwości rozwoju firmy po "momencie zero", warunki uzyskania na ten cel kredytu, a także perspektywy inwestycyjne i eksportowe.
Najważniejsza jest dla mnie perspektywa lokalna. Z wielkim zainteresowaniem czytam więc takie analizy, jak raport NBP — "Szanse i zagrożenia związane z przystąpieniem Polski do strefy euro w ujęciu regionalnym". Zależałoby mi jednak też na tym, aby eksperci wyjaśniali przystępnym językiem.
Grzegorz Kosson (Neighbourhood Planner Y & R Brands)
Źródło: Puls Biznesu: http://www.pb.pl/a/2009/09/04/Kowalski_patrzy_z_perspektywy_lokalnej
