frame top

Koniec ery „power-pointowych picassów”

O manii mobilności i przyszłości strategii z SIMONEM SILVESTEREM, szefem planowania strategicznego Young & Rubicam oraz executive planning directorem w Wunderman na region EMEA rozmawia MAREK STANISZEWSKI

Marek Staniszewski: Tytuł twojej najnowszej publikacji, „Mobile Mania”, może sugerować, że najciekawszych „insightów” powinniśmy dziś szukać w świecie mobilnych technologii. Czy szeroko rozumiana mobilność, nomadyczność to aż tak istotny rys dzisiejszego stylu życia?
Simon Silvester: Ludzie wciąż są w ruchu, ciągle są mobilni i zawsze tak było. Zawsze też, gdziekolwiek byli, sięgali po media drukowane – książki, gazety, magazyny itp. Jeśli jednak oglądali telewizję, to zawsze w domu – bo nie mogli inaczej. Chcąc korzystać z komputerów musieli siadać za biurkiem – więc za nim siadali. Ale robili to wszystko nie dlatego, że chcieli, lecz dlatego, że nie mieli innego wyjścia.

Zatem mobilne technologie, to po prostu „przedłużenie” naszej naturalnej mobilności - co byłoby w zgodne z tezą Marshall’a McLuhan’a. Jeśli już o nim mowa, to podajesz też ciekawy przykład, jak „myślenie biurkiem” przeniesione zostało na komputerowy desktop. Skoro „środek przekazu sam jest przekazem”, to jaki przekaz tkwi w takich gadżetach, jak iPhone, Kindle, Blackberry, iPad?
- Korzystanie z urządzeń mobilnych przesuwa znaczenie tego, co rozumieliśmy jako „komputerowość” z  obszaru oficjalnego w obszar prywatny, z biura w stronę intymności. Do chwili, gdy korzystano wyłącznie z komputerów ustawianych na biurowych stolikach, komunikowano to zarządzanie biurem – biznesem, jakąś organizacją. Dziś, kiedy każdy trzyma w dłoni kieszonkowy komputer niemal przez 24 godz. na dobę i 7 dni w tygodniu, jego podstawową funkcją nie jest już biznes, ale najbardziej podstawowe ludzkie aktywności. I oczywiście, te najbardziej krytyczne ze względów biologicznego przetrwania – np. flirtowanie...

Piszesz jednak nie tylko o dobrych stronach nowych technologii. Kiedy prezentowałeś w Warszawie fragmenty „Mobile Manii” można było odnieść wrażenie, że przyszłość branży telekomunikacyjnej nie rysuje się zbyt różowo. Kategoria na świecie jest już bardzo dojrzała i poza rynkami rozwijającymi się staje się branżą podstawowych usług użytkowych – takich jak np. dostarczanie elektryczności. Wydaje się, że na jej niekorzyść działa też przywoływane przez ciebie prawo Moore’a. Koszty coraz bardziej wydajnych technologii są coraz niższe – maleją też marże. Czy sądzisz, że „telekomy” będą w najbliższej przyszłości tracić energię rozwoju?
- Faktycznie, usługi głosowe czy przesyłanie wiadomości tekstowych SMS-em ulegają postępującej komodytyzacji, a czym lepszą ich jakość sieci będą w stanie dostarczać, tym szybciej ta komodytyzacja może postępować...

Gdzie zatem kategoria ta powinna szukać źródeł wzrostu i nowej energii dla zdrowego rozwoju?
- Przyszłe zyski tej branży leżą w zdolności do szybkiego, przekazywania adekwatnych informacji w obu kierunkach, informacji których ludzie potrzebują – niezależnie od tego gdzie się znajdują i kiedy. A mogą ich przecież potrzebować nawet gdzieś w głębokich podziemiach nocnego klubu – nawet na poziomie minus dwa. I to jest wyzwanie dla operatorów.

O takich wyzwaniach marketerzy rzadko wspominają. Mówią dziś za to wiele o Facebooku, Twitterze i jak mantrę powtarzają określenie „social media”. Jak się w ogóle zapatrujesz na ten fenomen?
- Kanały społecznościowe działają właściwie jedynie w przypadku interesujących marek – są nimi np. celebrities. Dużo słabiej działają w przypadku nieciekawych, czy mało angażujących kategorii. Cyfrowi guru utrzymują co prawda, że ludziom chce się dyskutować czy wręcz „twitować” o takich Brandach, ale niezupełnie jest to prawdą – a już na pewno nią nie jest, jeśli sprzedajesz np. środek do czyszczenia sedesu.

Tak, to może wywołać pewien komunikacyjny kryzys... A propos kryzysu, jak twoim zdaniem wpłynie on na przyszły sposób kształtowania strategii i na planowanie strategiczne? Można juz wyciągać jakieś wnioski na przyszłość? Może na zakończenie zechcesz podać kilka aktualnych porad dla plannerów?
- Czemu nie? Podnoście swoje kwalifikacje i róbcie to naprawdę szybko. Oddzielanie umiejętności strategicznych od zdolności kreatywnych miało jeszcze jakiś sens w epoce reklamy telewizyjnej -  kiedy wyprodukowanie 30 sek. spotu kosztowało milion dolarów. Dziś jednak, kiedy mamy wszystkie te narzędzia komunikacji - strony składane w html, blogi, mikroblogi, kamery cyfrowe, karty pamięci – i wszystko to jest tak tanie i pospolite, planner, który nie rozumie jak wyrażać się i komunikować w nowych mediach przestaje być w ogóle użyteczny.
Era „power-pointowych picassów” właśnie dobiega końca.

 

 

 

Najnowsza publikacja Simona Silvestera - MOBILE MANIA - dostępna jest już w wersji jak najbardziej cyfrowej pod adresem: http://pubs.yr.com/mobilemania

frame bottom